Czas na recenzję książki, która słynie z tego, że wzrusza i każdy zużywa na nią tony chusteczek. Czy tak samo zadziałała na mnie? Czytajcie dalej, to poznacie jakie emocje wywołała na mnie książka "Tysiąc pocałunków" Tillie Cole. Rune Kristiansen w wieku pięciu lat przeprowadza się wraz z rodzicami z Oslo do Blossom Grove w Stanach Zjednoczonych. Powodem przeprowadzki jest praca ojca Rune'go. Po przyjeździe do nowego domu Rune poznaje swoją sąsiadkę - Poppy - która również ma pięć lat. Poppy i Rune mają okna naprzeciwko siebie i od pierwszego spotkania zaprzyjaźniają się ze sobą. Gdy Poppy ma osiem lat odchodzi jej przyjaciółka - babcia. Najlepszym wspomnieniem babci były jej wyjątkowe pocałunki z dziadkiem. Na myśl o nich uśmiech sam nasuwa jej się na usta, nawet na łożu śmierci. W związku z tym, babcia przed śmiercią zostawia Poppy słoik z tysiącem papierowych serduszek. Poppy na każdym z nich ma upamiętnić każdy wyjątkowy pocałunek z chłopcem. Rune dowiadując ...